Jak tylko będę w pobliżu drogerii muszę go kupić, bo ten to akurat egzemplarz babciny :)
Wracając do kremu. Jest świetny. Jestem pewna, że wiele z Was ma bardzo poważne problemy z suchą skórą na dłoniach, co wiąże się z wykonywaniem prac domowych, jeszcze do niedawna panującą zimą. Ja od pewnego czasu (około 4 miesiące) cierpię na najsuchsze dłonie świata. Po aplikacji jakiegokolwiek kremu zaraz miałam idealnie wysuszoną skórę dłoni, że najlepiej byłoby jakbym nigdy nie wykonywała jakichkolwiek prac domowych związanych z myciem, praniem czy sprzątaniem.
Kiedy używałam tego kremu wcześniej nie miałam większych problemów ze skórą, owszem była sucha ze względu na problemu z tarczycą, ale nie przesuszona na wiór. Wtedy nawet najmniejsza ilość kremu wchłaniała się całe wieki, wszystko czego dotknęłam w jednej chwili było tłuste i dochodziło do tego takie nieprzyjemne uczucie śliskich (ale nie nawilżonych) dłoni.
Po namowie rodziców i babci (jaką Ty masz suchą skórę, weź posmaruj te ręce jakimś kremem), sięgnęłam po Garniera. I tu się pozytywnie zaskoczyłam. Krem natychmiast wchłonął się, a skóra pozostała taka miękka i delikatna. Nie tłuści wszystkich rzeczy, które dotknęłam po jego aplikacji. Konsystencja kremu jest bardzo zbita, ma lekko różowe zabarwienie i przyjemnie pachnie.
Pojemność 100 ml, cena: ok. 10 zł.
A jak Wasze kremu do rąk? Macie jakieś ulubione? Co stosujecie na przesuszoną skórę?
Pozdrawiam, Klaudia


